O mnie

Opowiadając baśń artysta musi umieć przedstawić ją naszym zdumionym i zachwyconym zarazem oczom,gdyż dobra baśń z dobrym zachwyceniem lubi chadzać w parze.I musi to czynić dla zdobycia zaufania widza i wiarygodności tym samym,bez której staje się płaską i niegodną uwagi blagą.
Dariuszowi Milińskiemu przychodzi to łatwo,gdyż sam żyje w bajkowym świecie albo też przynajmniej stara się to czynić na przekór wrogiej mu rzeczywistości,mierzącej wszystko oschłym metrum liczbowej podziałki w złudnym przeświadczeniu,że to,czego nie da się zmierzyć i zważyć-tym samym nie istnieje.Sam artysta zwie się"kasztanowo-rzołędziowym ludkiem mieszkającym w dziupli"swej wyobrażni,zmieszanej z wiedzą i malarską biegłością w logiczną całość,co tylko z pozoru wydaje się paradoksem,boć przecie również baśń jest uczona i konsekwentna na swój,baśniowy sposób.

Miliński umieszcza swe wielkie teatrum wyobrażni na pograniczu epok,tej dawnej z jej prawdziwymi królewnami w gotyckich czepcach i ubogimi czeladnikami w znoszonych ciżmach z długimi na piędż noskami ,wśród ubogich chatek jak z mistrza Boscha,Brueghela..Lecz jednoczesnie każe swym bohaterom jeżdzić na całkiem współczesnych motocyklach niekiedy i siadać na giętych krzesłach Thoneta od jakich roi sie połowa XIX wieku i całe następne stulecie.

W tym,pozbawionym współczesnych nam akcentów,nie poprzecinanym słupami wysokiego napięcia,fabrycznymi kominami ani pasmami autostrad pejzażu skrzydlate anioły przędą na kołowrotkach nici dla szpiczastonosych wieśniaków,którzy dla odmiany mocują się niekiedy z wielkimi jak oni kartonowymi pudłami albo innymi odpadami naszej cywilizacji przemysłowej.

Najwazniejszy jednak sygnał ponad-lub też pozaczasowości obrazów Milińskiego płynie,jak na rasowego malarza przystało,z połączenia dawnych kryteriów estetycznych i zasad dobrej,mistrzowskiej roboty z całkiem współczesnym metier czy też emploi artysty,ze współczesnymi więc regułami operowania barwą, światłem i budowa płaszczyzny oraz wiedzy o nich.

Z gotyku w jego północnej odmianie artysta przejął dokładność rysunku i takiejże,wręcz skrupulatnej opisowości,zamiłowanie do szczegółu,strojów czy faktóry sprzętów,bez ich podziału na ważniejsze i mniej ważne.,gdyż strój postaci i otaczające ją przedmioty są równie istotne jak jego oblicze i wyraziste dłonie.Z gotyku też rodem jak żywy,kontrastowy koloryt o symbolicznej niekiedy wymowie,w którym purpura przystoi ważnym i bogatym,a brzydkie-w myśli kryteriów średniowiecznej estetyki-barwy półchromatyczne,brązy,szarości i stłumione odcienie innych kolorów dobre są jedynie dla plebsu.

Z gotyku na koniec rodem jest zamiłowanie,ba wewnętrzna konieczność nawet dosadnej charakterystyki postaci aż poza granice karykatury nieraz,do jakże średniowiecznych grymasów i min,jakie postaci artysty stroją do widza bądż siebie nawzajem.W jego dziełach wszystko jest więc nazwane i dopowiedziane bez możliwości pomyłki bądż błędnej interpretacji.Tak właśnie, jak w bajce,nieodległym jej klasycznym westernie bądż też commedia del arte,bo my, ludzie wszystkich epok,lubimy sytuacje jasne i dla każdego oczywiste.Nawet ubogich duchem,,jakimi wszyscy po części się czujemy poza zadufanymi w sobie głupcami rzecz jasna.Lecz tylko w bajce prostoduszna naiwność bywa cnotą zdolną pokonać najmądrzejszych choćby przeciwników.

Ze sztuki współczesnej natomiast i leżącej u jej podstaw naszej już psychiki jest cała ,ogromna reszta malarstwa Milińskiego.Decydującą nawet,gdyż bajkowość gotyku jest tylko jego cienką powłoczką,dekorem,jak nazwał ją Witruwiusz,prawdziwej materii i wyrazu dzieła.Współczesne jest w nim to zatem,co najważniejsze,a mianowicie sposób traktowania światła i przestrzeni.

Krajobraz artysty jest płaski i otwarty,nasz, polski.Również światło odbiega daleko od równego blasku złotych teł gotyckiej sfery sacrum;jest nasze,zmienne,padające pod różnymi kątami,nastrojowe ze skłonnościami do romantyzmu o lirycznym odcieniu.Całkiem współczesny jest również koloryt pejzażu skąpany w burych i zielonkawych tonach,gdyż żywiący się pokarmem czerpanym z naszej ziemi i rosnącej na niej roślinności.I przesuwające się po niebie obłoki a nawet umiłowanie jakże swojskiej zgrzebności ludowych kapliczek i stojących w nich świątków,których nieudolny,kukiełkowy jakby,lecz chwytający za serce ruch postaci artysty lubią,naśladować,choć potrafi on jak niewielu już naszych wspólczesnych malarzy nakreślić sylwetkę według wszelkich zasad anatomii.Współczesna w końcu jest deformacja.Celowa,podporządkowana zarówno charakterystyce postaci,jak i kompozycji obrazu.

Oddzielną kwestię stanowią ramy.Autorskie,będące więc istotną częścią dzieła, jego dopełnieniem i jedynym właściwym zamknięciem,w formie bądz to prostokąta bądż gotyckiego,lecz prowincjonalnego portalu drewnianego kościółka,bądż portretów trumiennych doby sarmatyzmu,lecz oklejone współczesną nam gazetą,współczesna jest symbolika i jakże nam przyrodzone dążenie do magii,wiara w moc zaklęcia losu przedmiotem,słowem,obrazem,który skądinąd sam w sobie jest obiektem magicznym.A przynajmniej nim bywa.

Jerzy Madeyski

.....Miliński potrafi wspaniale opowiadać,ciągnąc długie zdania aż do kropki. Podczas spotkań z Darkiem na plenerach słucham go z ciekawością i podziwiam jak rozsypuje w kosmos słowa. Miliński zaprasza do siebie,do Pławnej,znajomych,artystów,sąsiadów,by wraz z żywymi i malowanymi bohaterami spacerować w teatrze sztuki. Przywołuje duchy praojców i dziadków i siada wraz z nimi przy nieheblowanym stole by opowiedzieć o swoim życiu, pokazać obrazy i posłuchać co mówią i jakie cuda w niebiosach malują......

FRANCISZEK MAŚLUSZCZAK

„Jestem żołędziowo-kasztanowym ludkiem, mieszkającym sobie w dziupli, wybudowanej własną energią, własną fantazją, sposobem. Dziupla moja jest moim światem, moją przyjemnością. Moja rodzina, wszystko jest w tej dziupli. Jestem sobie ludkiem takim, który coś tam sobie uprawia, drapie w ziemi, często na płótnie, ale bez jakiegoś takiego apetytu na powagę świata”.

Darek Miliński

Dariusz Miliński urodził się 10 lipca 1957 roku w Cieplicach k. Jeleniej Góry. Z zawodu jest artystą plastykiem, Jak sam twierdzi, malarstwo było w nim od samego początku, w młodości malował na czym się dało – kartonach, prześcieradłach, wszystkim co mu wpadło w ręce. Uczestniczył w ponad 200 wystawach indywidualnych, m.in. w Polsce, Niemczech,Belgi, Francji i USA. Jego twórczość porównywana jest do malarstwa Hieronima Boscha, Petera Breugla, Tadeusza Makowskiego. Jego prace znajdują szeroki krąg odbiorców i zasilają znamienite kolekcje prywatne i publiczne. Miliński jest artystą pracowitym, maluje dużo, wystawia często. Jak sam mówi, tyle ma pomysł. w w głowie, ˝ze grzechem byłoby ich nie namalować. Jest jednym z tych niewielu, dla których nadal liczy sie´ warsztat i umiejętności malarskie, co w połączeniu z bogatą wyobraźnią tworzy niesamowite, fantastyczne i bajkowe Światy na jego płótnach. Zajmuje się nie tylko malarstwem, jest również scenografem, aktorem, twórcą plakatów. Szerokiej publiczności dał się poznać tworząc plakat do filmu EDI „”. Sukces filmu, jak i samego plakatu spowodował, że obecnie ma na koncie kilka kolejnych realizacji, w tym do filmu Krzysztofa Krauzego MÛj Nikifor. Miliński jest artystą, który nie potrafi stać w miejscu.

Stworzył grupę artystyczną Pławna 9, która ma na koncie szereg happeningów i przedstawień plenerowych. Z sukcesem występował na wielu festiwalach teatru ulicznego, w tym na prestiżowej Malcie w Poznaniu. U podnóża Gór Izerskich, w miejscowości Pławna, Miliński stworzył wioskę artystyczną – swoisty teatr sztuki, w której sam tworzy i mieszka. Zaprasza do niej przyjaciół z całego Świata, tak zawodowych artystów, jak i amatorów sztuki. Organizuje plenery malarskie i szereg innych wydarzeń nie tylko artystycznych. Wioskę tworzy na podobieństwo swoich obrazów, umieszczając w przestrzeni postaci znane z jego prac. , opiekuje sie´ dziećmi z okolicy, przygotowując dla nich paczki na Święta oraz zapraszając na specjalnie dla nich napisane przedstawienia. spisal swoją biografię, historię niesamowitą, Śmieszną i smutną zarazem, historię o artyście, który długo poszukiwał, by w końcu znaleźć swoje powołanie i miejsce na ziemi."Urodzony na cmentarzu" Tworzy używając techniki olejnej, sam produkuje ˝ ramy do swoich prac.

Malarstwo i działalność artystyczna Dariusza Milińskiego może zaskakiwać. Twórca w swoich pracach obrazuje pogranicze rzeczywistości i wyobraźni, jawy i marzenia, prawdy i fikcji Wykorzystując narrację, kreuje baśniowy świat, którego umowność zaznacza deformacjami, wskazującymi na związek jego malarstwa z wizją istnienia jako teatru życia. Prezentuje w nim główny nurt ludyczny, ujęty jednakże w ramy emocjonalnego ładu i lirycznego komentarza. Znaczące role grają w nim dzieci, ale też ludzie dojrzali, zajęci różnymi czynnościami. Mają one miejsce w otwartym, bliskim lub dalekim pejzażu w odmiennych porach roku. Konfrontacja człowieka i natury podkreśla ulotność i przemijalność ludzkiego bytowania na Ziemi, odsłania pozór szczęścia, chwilowych radości i rozrywek.
Artysta świadomie nawiązuje do wielkich mistrzów niderlandzkiego i holenderskiego malarstwa: H. Boscha i P. Bruegla starszego. Widoczne jest to w detalach ubiorów czy też ruchu, postawy postaci.
Zjawiskowe, barwne życie, ukazane przez D. Milińskiego, ma jednak filozoficzną głębię. Twórca w czytelnych symbolach kulturowych obecnych w tradycji i rozwoju sztuki, wyraża bardziej lub mniej jawnie niepokój egzystencjalny. Wpisuje się w nurt refleksji nad rozumieniem życia ludzkiego jako wędrówki kończącej się nieuchronnym kresem. Prawda ta obecna jest wyraźnie w obrazach inspirowanych motywem „Wędrowca” i „ Syna marnotrawnego” H. Boscha.
Wnikliwie patrząc na twórczość Dariusza Milińskiego, obserwując realizację jego zamysłów, postrzegamy artystę jako maga, czarnoksiężnika czyniącego życie baśniowo pięknym. Ale też trickstera stosującego złudne sztuczki. Podstępnego, podchwytliwego, skrywającego gorzki pewnik znikomości życia, w którym sztuka nie jest arką ocalenia, lecz jedynie jego mitycznym symbolem.

Maria Kępińska

Dariusz Miliński – Malarz Śląskich Legend

Odwiedźmy artystę, który dzisiaj – bardzo niekonwencjonalnie – zajmuje się propagowaniem kultury na Śląsku. Dariusz Miliński, ur. W roku 1957 w Cieplicach, jest twórcą, reżyserem i aktorem teatru ulicznego, do którego zmobilizował nie dość, że własną rodzinę, ale także ludzi z wioski. Dariusz Miliński to jednak przede wszystkim malarz śląskich baśni i legend. Żeby scharakteryzować artystę, posłużę się fragmentem tekstu Pawła Głowackiego: „ Miliński się budzi, by widzieć ostro i bez złudzeń, ale w zachwyceniu. Miliński – sybaryta oka. Miliński – obżartuch barw, odcieni i kształtów. Miliński – totalny pijak, który dzień w dzień w trupa się zalewa światem, co za oknem sterczy. Miliński budzi się o brzasku, wstaje i robi obchód. Dzień w dzień rusza w podróż dookoła dnia swego pozornie byle jakiego. Ile planet na sobie dźwiga? W ile światów dookoła dnia jest to wędrowanie?”

Dziś Miliński inspiruje sztuką okolicznych mieszkańców, zwłaszcza młodzież, dla której urządza warsztaty. Jego zagroda w Pławnej (założył Grupę Plastyczną „Pławna 9”) jest ważnym, promieniującym na okolicę ośrodkiem kultury, nie tylko ludowej. Ma charyzmę, gdyż gromadzą się wokół niego różni, „porąbani” przez los ludzie, którzy odradzają się tutaj przez sztukę. Każdy, kto chce tworzyć, ma tu swoje miejsce.

Elżbieta Dzikowska

Dariusz Miliński jest autorem ponad 200 wystaw indywidualnych, uczestniczył w około 100 zbiorowych pokazach sztuki w Polsce, a także za granicą, m.in. we Francji, Niemczech, Belgii, USA.

Copyright © 2015 by Cafe Galeria Miliński. All rights reserved.

Projekt i realizacja: Internet-media.pl